Hej!
Chciałbym się podzielić z wami tym jak zaczęła się moja przygoda z elektroniką.
A zaczęła się dosyć niedawno, raptem parę miesięcy temu – mam na myśli moment gdy słowa „kondensator”, „tranzystor” czy też „mostek Graetza” przestały brzmieć kosmicznie i złowrogo.

Jako że nowe technologie to mój „konik”, nie sposób uniknąć wszelkiej maści elektroniki. Jednak mimo iż zawsze chciałem zgłębić tajemnice działania różnych urządzeń to jakoś nigdy nie było wystarczająco czasu. Aż do niedawna.

Wszystko zaczęło się od zakupu pakietu startowego z Arduino (tu gorąco polecam sklep nettigo.pl z którego dość często korzystam), parę minut zabawy i szybki efekt tego co się robi dość dobrze zachęcają do dalszego zgłębiania tematyki. Arduino (jak i inne tego typu boardy) jest o tyle fajne że małym kosztem, z odrobinką wiedzy programistycznej można stworzyć swoje pierwsze, prymitywne bo prymitywne, ale działające układy.
Tu ciekawostka – normalnie kod pod arduino powstaje w języku C, jednak spokojnie można znaleźć różne inne implementacje dla tego cuda. Więc jeśli dla przykładu jesteście fanami języka Ruby (tak jak ja!) to powinniście rzucić okiem na Artoo.

Jednak arduino i tutoriale „z neta” to ciut mało by wiedzieć cokolwiek o samej elektronice i tym jak cokolwiek działa. W tym momencie zacząłem poszukiwania jakiejś książki która pozwoli człowiekowi łatwo wejść na nowe nieznane tereny. Po przeczytaniu dziesiątek artykułów i recenzji, przekopaniu się przez fora…wybór padł na „Przygodę z Elektroniką” – Pawła Borkowskiego.
Książkę mogę z czystym sumieniem polecić, jeśli lubicie przyswajać sobie nowości z uśmiechem na twarzy i w żartobliwy sposób – ta książka jest dla was :)

Jak już pojawiła się książka…okazało się że aby przez nią przejść i coś z tej tytułowej „przygody” wynieść trzeba się jeszcze zaopatrzyć w prawdziwą elektronikę i odpowiednie narzędzia…Ale to myślę że temat na zupełnie inny wpis :)