Jeszcze nie ucichła sprawa z problemami informatycznymi podczas wyborów (chyba niczego więcej w tym temacie już mówić nie trzeba :)), a tak się złożyło że udało mi się dorwać w swoje ręce Watchdogs.
Grę w której marketing wziął górę – i to mocno, ale tematycznie poniekąd pasuje do powyższych problemów. Jest już na tyle długo po premierze że zapewne każdy zainteresowany tematem już zna opinie na temat tego „hitu”. Aczkolwiek, dodam trochę ze swojej strony.
TL;TR Czytaj 2 ostatnie akapity :)

Po primo, muszę zaznaczyć że jako fan chociażby serii GTA, przywykłem już do pewnych standardów w tego typu tytułach. Nie będę się wypowiadał nijak na temat grafiki bo tej zwyczajnie na moim PC już w pełnej okazałości zobaczyć nie mogłem :)

Tak czy inaczej Watchdogs wita nas otwartym światem wirtualnego wydania Chicago. Głównym bohaterem jest Aiden Pearce, który to za pomocą swoich hakerskich umiejętności (i ton amunicji) pokonuje napotkane na drodze problemy.

Fabularnie – szału nie ma. Aczkolwiek, nie uznałbym tego za minus. Mamy wyrazistego głównego bohatera, który na swej drodze spotkał paru wrogów, z czasem tych wrogów jednak tylko przybywa. Wszystko dlatego że cała fabuła kręci się wokół chęci zemsty Aidena na oprawcach swojej siostrzenicy Leny. Nasz główny bohater po drodze oczywiście spotyka też bardziej pozytywne postacie które chociażby pomagają mu w przejęciu większej kontroli nad miastem, a dokładniej nad system ctOS.
Standardowo, zwyczajnie. Niczym fabuła nas raczej nie zaskoczy, ale przecież to gra akcji? Więc jak dla nie wystarcza – akcji mamy pod dostatkiem :)

Skoro już o ctOS mowa, to system który w wirtualnym Chicago kontroluje dosłownie wszystko, od kamer monitoringu, przez komunikację publiczną, po sieć elektryczną. I tu już właściwie dochodzimy do mechaniki gry. Nasz bohater z poziomu swojego telefonu potrafi zrobić co mu się rzewnie podoba z każdym z powyższych elementów. Są więc podglądy z kamer, zmiany świateł na skrzyżowaniach, czy możliwość zatrzymania pociągów. Na początku owe wynalazki sprawiają na prawdę sporo frajdy, jednak na dłuższą metę – zabawa staje się dość monotonna. Wiele zadań/misji polega na obserwowaniu przeciwników przez kamery, a gdy tylko nadarzy się odpowiednia okazja, likwidowaniu ich np.wysadzając transformator który znajduje się obok. W grze dosyć często musimy też uciekać przed pościgiem, tu znowu standardowy schemat, otwieramy mosty, zmieniamy kierunki ruchu na skrzyżowaniach itd. Pierwsza sprawa która strasznie mnie irytowała, do kwadratu, to model jazdy. Czy nikt z twórców nie jeździł niczym w tej grze podczas tworzenia? Czy każdy pojazd zawsze musi ruszać z piskiem opon? Nawet jeśli to złom który ledwo jeździ? Do tego dochodzi upierdliwa policja…na prawdę upierdliwa. Stróżom prawa w Watchdogs nie raz na prawdę trudno uciec, a gonić nas zaczynają w najmniej sensownym momencie. Tak czy inaczej, strzelaniny, pościgi, mimo iż są bardzo schematyczne, mają klimat i jak dla mnie – dawały wystarczająco dużo frajdy.

Jedno co ciut boli to fakt że w grze jest na prawdę DUŻO różnych dodatkowych zadań i aktywności, ale nikt nie ma ochoty ich nawet robić…przynajmniej tak było w moim przypadku. Mamy walki z gangami, napady na konwoje, poszukiwania dilerów i wiele więcej. Do tego fajne pomysły jak chociażby coś al’a Foursquare czyli rozsiane po mieście punkty w których możemy zrobić check-in, czyli zwyczajnie zapisać że tam byliśmy (widzimy ranking graczy online którzy najczęściej odwiedzają to miejsce itd.). Jednak profity z wykonywania tych dodatkowych zadań nijak do nich (przynajmniej mnie) nie zachęciły :)

Ostatnie o czym chcę wspomnieć to multiplayer. Który dla mnie zasłużył na sporego plusa. W każdej chwili grając ktoś może nas zaprosić do multi, wystarczy zaakceptować zaproszenie i już za moment możemy brać udział we wspólnym wyścigu, czy hakowaniu siebie nawzajem :) Żadnych dodatkowych loading screenów, po prostu akceptujemy zaproszenie i gramy. Dla mnie bomba.

Reasumując, z pewnością nie dostaliśmy tego co twórcy nam obiecywali, nie jest to GTA-killer. Marketing zdecydowanie był przesadny w przypadku Watchdogs. Dostaliśmy dobrą grę, ale nie nadzwyczajną, pograć warto, zakładając ze kupiliśmy grę w promocji :)
Nie wiem jak wygląda sprawa z grafiką, bo tej nie zobaczyłem w pełnym wydaniu, niemniej jednak dla mnie to nie jest najistotniejszy element więc raczej to mojej oceny by nijak nie podbudowało.

Tak czy inaczej gierka w fajny sposób pokazuje jak się może skończyć nieumiejętne korzystanie z dobrodziejstw technologicznych. Wielkie systemy kontrolujące całe miasto, jednocześnie pozwalające grupom wywrotowców sparaliżować dosłownie wszystko… brzmi nierealnie? Jednak kto wie czy już niedługo nie będzie to szara codzienność. Ale bez obaw, w naszym kraju nie nastąpi to zbyt szybko :) W końcu jak widać nawet małe (małe w porównaniu do czegoś co mogłoby kontrolować np.całe miasto) systemy nie potrafią powstać i działać tak jak należy :)